lista poetów | powrót do strony tytułowej: miasto literatów 2000++ | strona danuty błaszak: http://danutabe.miastoliteratow.com |
 

To jedna z najciekawszych stron
internetowych. Po prostu trzeba tu  zajrzeć. (kliknij na adres obok)
Roman Antoszewski to klasyk internetu i człowiek niezwykły. <redakcja>





Wywiad z człowiekiem niezwykłym

 
Roman Antoszewski - email Roman Antoszewski - home page
Auckaland Bay
   

 
Pierwsze pytanie redakcji miasta literatów:


       ...to pierwsze skojarzenie jak czlowiek jest tak daleko  pyt. czy nie masz klaustrofobii ze jestes tak daleko  w bardzo modnym ostatnio kraju? mnostwo osob wybiera sie  do nowej zelandii i nikt nie jedzie bo za daleko. dla mnie to jakby byc gdzies daleko w niebie wsrod chmur  i nie wiadomo gdzie ziemia... albo pojsc za daleko na spacer  i strach ze sie nie wroci przed noca... jak sie tam czujesz?  na pewno jest pieknie i jakos niezwykle ale ja bym sie bala takiego rodzaju piekna ktore jest daleko ...
 
Od czasu, kiedy po raz pierwszy zobaczylem globus (mialem chyba 5 lat), swiat wydal mi sie strasznie maly. Dreszcz nieskonczonosci czulem tylko, patrzac na ksiezyc, szczegolnie przeswitujacy blado poprzez poranne, mazurskie mgly.. Wiedzialem, ze moj Ojciec jest bardzo daleko - akurat zmarl - i tak sobie wyobrazalem niepokojace odleglosci. Inne odleglosci mnie nie niepokoily. Ale wtedy mialem 5 lat.Teraz, przyznaje, kiedy po dlugich godzinach lotu nad Pacyfikiem, z Karaibow do Nowej Zelandii, ladowalem w Auckland, poczulem pewien lek. Lotnisko tutejsze, na ktore patrze teraz codzinnie (jest akurat po drugiej stronie zatoki, nad ktora mieszkam), jest tak ulokowane, ze ladujace samoloty prawie zahaczaja skrzydlami o fale morskie w trakcie ladowania.
A mieszkanie w Nowej Zelandii? Nie, nie czuje na codzien oddalenia. Swiadomosc, ze jest sie daleko od okropnosci swiata tego jest nawet uspokajajaca. Tu mozna odnosic wrazenie, ze jest sie odizolowanym od tego, od czego chce sie byc izolowanym, a rownoczesnie, wobec dobrej lacznosci telefonicznej, telewizyjnej, lotniczej, mam te swiadomosc, ze jak mi sie zachce, to bede mogl prawie natychmiast byc w centrum swiata. To tylko kilkanascie godzin lotu do Londynu, mniej niz czas potrzebny by dostac sie z Lidzbarka do jakiejs osady kolo Ustrzyk Dolnych.. A kilka lat temu swiadomosc posiadania w kieszeni paszportu nowozelandzkiego, faktycznie uznawanego na calym swiecie, dawala poczucie  bycia obywatelem swiata. I tu chyba clou mojej wypowiedzi - tak czulem sie od dziecinstwa obywatelem swiata. Potem, jak zdalem sobie sprawe z roznic kulturowych, historycznych, psychicznych miedzy narodami, ale bylo to dopiero w gimnazjum, dodawalem zawsze - obywatekem swiata o polskim podlozu kulturalnym..W Nowej Zelandii czuje sie dobrze. Szczegolnie jako biolog. Wszystko jest niesamowicie aktywne - drzewa rosna trzy razy szybciej niz w Polsce, wszystko zawsze jest zielone, ciagle cos kwitnie. A jednoczesnie przyroda wcale nie jest wroga czy agresywna. Po buszu mozna chodzic spokojnie, brzegi morza sa niesamowicie atrakcyjne, a rownoczesnie bezpieczne i .. puste. Na jednego Nowozelandczyka przypada wiele kilometrow plazy.. A piekno nie jest daleko - palma wlazi mi na werande z niesamowicie regularnymi szpikulcami rozchylajacych sie lisci. Olbrzymiej paproci drzewiastej zagladam prosto do 'srodka', bo rosnie pod weranda i mozaike lisci rozklada jak ekshibicjonistka.. Pajaki 'wilki' chodza mi po biurku czasem musze je grzecznie przeganiac z klawiatury.Czuje istotna roznice przyrodnicza miedzy tym, co jest w Polsce, co mialem na Karaibach, a tym co mam tu. W Polsce rosliny byly dla czlowieka lub czlowiek dla roslin. Uprawia sie je, wiec sie im sluzy, one istnieja dlatego, ze sie je uprawia, wiec chca sluzyc nam - umizgaja sie, maja nonsensownie wieksze i barwwniejsze owoce, przesadne, bezplodne kwiaty, bo zyja przez nas i dla nas. Na Karaibach rosliny chcialy mnie zawojowac swoja agresywnoscia. Tu rosliny sobie zyja, pozwalaja sie obserwowac, a rownoczesnie pozwalaja zyc mi. Ot, zwyczajne relacje wzajemnego poszanowania.. Ale sie rozgadalem, jak jaka baba z Florydy...

Pozdrawiam antypodalnie -
Roman Antoszewski

... z nadzieja na to, że ciąg dalszy wywiadu nastąpi - redakcja miasta literatów.  I z wielkim podziwem dla strony internetowej: http://homepages.ihug.co.nz/~antora – warto zajrzeć

 lista poetów | powrót do strony tytułowej: miasto literatów 2000++ | strona danuty błaszak: http://danutabe.miastoliteratow.com |