| lista poetów | powrót do strony tytułowej: miasto literatów 2000++  | strona danuty błaszak: http://danutabe.tripod.com  
  Arsky de Fountain Pen   http://beefhe.art.pl/arsky/

Jeśli miłośc to nie chwytasz, jeśli chwytasz to nie miłość.

"Wiesz Arski, co śmieszniejsze zasnęłam wczoraj jak przyszłam i nigdzie nie poszłam.
Mam nadzieję że się lepiej bawiłeś."

Zresztą wiedziałem, że w sobotę spadnie śnieg, że będę po południu sam siedział na chacie, że nikt się nie pojawi. Wziąłem więc gitarę i grałem sobie bluesa. Słuchałem muzy. Znalazłem nawet starą kasetę z Beefheartem której kiedyś non stop słuchałem (nie muszę więc nawet dla niej przegrywać). Wieczorem wpadł Boro, Gośka i Bartf i pojechaliśmy do Bartfa oglądać "Grający z talerza" Wypiłem parę piw, pośmiałem się i w końcu stwierdziłem "Zapomnij o niej" tak jak zapomniałem o seansie "Cześć Tereska". Więc nie będę już czytał maili od niej i w ogóle.. nie chcę.

A jednak przeczytalem te maile od niej.

"Buuuu... nie idź beze mnie na Cześć Tereska"

A teraz słucham Godflesh-a "HYMNS" ("... if I could see without a sight I would be aware of love") i jaki piękny dzień i zastanawiam się co jej odpisać... pojebane, wczoraj naprawdę miałem tego dość, leżałem na kanapie, myślałem cały czas o niej, żeby uciec od niej, bo to nie ma sensu, bo znowu zrobię coś nie tak i bo "Wszyscy mówią TAK i nikomu się to nie udaje"... i widzisz... cheche... myślałem, że to ona się świetnie bawi w sobotę.

Pogrzeb w autobusie, życie w iluzji. Ale w głębi duszy się cieszę jak nigdy bo zrozumiałem życie. Przyjaciele otwierają mi oczy, nie mają chyba z kim się droczyć dla niepoznaki. Powiedziałem gestem Borowi, nie budź lwa... kiedy jeszcze nie bitwa.

Z tobą mógłbym pójść wszędzie tylko nie do łóżka. Nie mam wolnego łóżka. Gdyby cię to interesowało to nawet śpię na podłodze. Gdyby cię to jednak dalej interesowało, to powiem Ci, że ja nie mam miłości do kobiet w ogóle. Zero ciepła. Zimny głaz. Zbyt mi spowszedniały. Żadnej oczy nie są błękitne jak niebo. Choć dziś widziałem na przystanku jedną, roześmianą niczym jabłoń kwitnąca. Spojrzałem na nią i przez chwilę serce mocniej zabiło jak ręce sadownika pieszczące gałęzie, wypuściła pierwsze liście na mrozie... ale po chwili ot co -- uśmiechnąłem się -- kojąco ... ziemskie sady butwieją pod czernią asfaltowej wody. Nie ma nic co by mogło przykuć mój wzrok i palić mnie jak rozgrzane żelazo.

Myślałem tak o Tobie, o tym co robię. Kopię kamyk na drodze i mówię "Nie nie nie nie nie nie", ale patrzę gdzie leci - gdzie popadnie. Nie ma w ogóle o czym gadać. Wydawałoby się, że to takie trudne mówić sprawy oczywiste. Widoczne na gołe oko. Potrafię pleść bzdury. Kłamać bez cienia wachania. Jak wtedy w knajpce na Kołłątaja, piąte przez dziesiąte, że chcę się żenić, że zobaczyć twoje obrazy... udawać złość jak przy tym "Wystarczająco dużo mi już dałaś". Na dnie butelki ostatnie kropelki - po wypiciu których pozostaje tylko szczerość. Że nie ma się siły na więcej.

Próżno wzdychać do nieba. Musi wystarczyć oddychać tym samym powietrzem. Rano otworzyć okno w kuchni. Skaleczyć się nożem przy krojeniu chleba. Wyjąć zapisaną kartkę z tylnej kieszeni spodni: "gdzie jest fabryka marzeń? Co, fabryka marzeń? Nie wiesz? Niebo. Wyobrażasz sobie miłość bez nienawiści, drobych ran, kłótni, różnicy zdań? Spotkajmy się - nie wiem czy jest to dobry pomysł, nie dziś - kiedyś? umówmy się jakbyśmy na siebie wpadli, na mieście, w McDonaldzie, głodni, na ulicy, w samochodzie, zasapani, a potem szli szli szli... prosto do kaplicy"

W sobotę przeżyłem załamanie , wyłem jak pies na jej łóżku, łzy mi ciekły,
wściekły na siebie, a ona palcem zbierała je z policzka
piłem herbatę ze stoliczka

Rano jeszcze myśl gorzka

"...spotkałem Wu Tanga wędrując po górach. Siedział na szczycie
w posępnych chmurach. Zmienił się bardzo. Zmarkotniałe lico. Pomyślałem -
biedak, znowu cierpi w imię poezji"

Wieczorem stała jedynie kwaśna porzeczkówka w domu Bartka

To nie ważne gdzie ma się swój start
Która strona głowy nosi twe serce
Wietrz pomieszczenie
I traktuj dobrze każde stworzenie
Ja nie mogę pomóc ale pomyśl traktujesz miłość jak żart
Czas ucieka, a Ty zawsze tylko
Rzucasz się i palisz
Rzucasz i palisz
Rzucasz i palisz

Patrzę na Ciebie. Palisz. Rzucasz "nie kochaj mnie bo się rozczarujesz...
nie kochaj bo się źle czuję"


Wczoraj wyszła sama z baru. W końcu pobiegłem za nią i po paru gorzkich słowach położyłem się
obok niej w śniegu. Bez oddechu. Ostatniego ze mną papierosa pali w kucki.
Mówi "Idź do domu Arski, przyjacielu" i odchodzi bez pośpiechu.