Danuta Błaszak
Dorota Szumilas
Smutek i radość w poezji
Szkic literacki
Parę słów wstępu
Do podjęcia tematu smutku i
radości w poezji namówiła mnie Danuta Błaszak. Wynikło to z
naszej różnicy zdań na ten temat. Ja jestem autorką raczej
smutnych wierszy, Danka jest za tym, by w poezji polskiej pojawiały
się wiersze radosne. Nasza rozmowa poruszyła przy okazji kilka
głębszych zagadnień dotyczących m.in. prawdy w twórczości
poetyckiej, odbioru wierszy przez Czytelników i oczywiście myśli
przewodniej: smutku i radości.
W niektórych punktach
byłyśmy zgodne, w innych miałyśmy zupełnie odmienne
zdanie. Zastanawiałyśmy się, w jakiej formie przedstawić
nasze refleksje. Czy w postaci wymiany zdań, czy jednolitego szkicu
literackiego. W pierwszym przypadku można bowiem bardziej uwypuklić
różnice w poglądach na ten temat, w drugim – zdecydowanie trudniej.
Sam temat wydaje się bardzo
ciekawy, czy wręcz pasjonujący. Podczas całej naszej rozmowy
omawiałyśmy m.in. takie szczegółowe zagadnienia jak: co poezja
daje Autorowi i Czytelnikom, problem interpretacji wiersza przez Czytelnika (i
odniesienie do szkolnego powiedzenia „co poeta miał na myśli”).
Zastanawiałyśmy się czy poezja manipuluje ludźmi.
Jeżeli tak to kiedy i czy powinna. Poruszyłyśmy kwestię
prawdy w poezji. Do tego rozmawiałyśmy wśród zieleni i
ścieżek Pól Mokotowskich w Warszawie!
Rozmowa
Danka
Błaszak: Jest dużo teorii manipulowania ludźmi, są i takie,
które nie patrzą tylko negatywnie na ludzi, a rozbudzają w nich
pozytywne cechy jak np. motywację. Mają swoją moc, ale nie do
końca mogą i muszą być prawdziwe.
Dorota Szumilas : Czy
wówczas ktoś nie sprowadzi poezji do manipulowania? Ja bym się
„bała” odnosić poezji do psychologii.
DB: Uważam,
że my zawsze manipulujemy, jeżeli coś robimy; każda nasza
akcja powoduje jakąś reakcję.
DSz: Tylko to wg mnie
nie zawsze jest manipulacja. Manipulacja ma miejsce wówczas, gdy coś
się robi z intencją odpowiedniej reakcji u innych osób. Jak nie ma
się świadomości złej intencji, to nie może to być
manipulacja.
DB: Poezja sama w
sobie, wiersz – manipuluje, bo jest słowem. Powinno się mieć
świadomość tego czy się manipuluje czy nie. Człowiek
ma „część świadomą, podświadomą i
nieświadomą”. W poezji wychodzi faktycznie dużo tej
„nieświadomej”, wówczas nie ma mowy o manipulowaniu.
DSz: My szukamy
odbioru, chcemy, by ten odbiór był pozytywny. Miło nam, gdy
komuś się nasze wiersze podobają. Szukamy Czytelników, ale to
nie jest manipulacja.
DB: Jak piszę
wiersz, to tworzę go w podświadomości; po jakimś czasie
robię jego korektę i wówczas patrzę na wiersz świadomie; w
momencie pisania wiersz mi przychodzi z serca, wówczas nie ma manipulowania ani
troszkę.
DSz: To jest tzw.
nasza wena twórcza… Jak ja natomiast napiszę wiersz, to cieszę
się, kiedy ten wiersz ma pozytywną reakcję. Nawet gdy jest
smutny. Wtedy Czytelnik mnie pozytywnie nastraja. Czuję, że
komuś się podoba to, co ja wytworzyłam.
DB: Ze smutku
wyszło coś pięknego.
DSz: Czytelnik
nastroił mnie pozytywnie, a ja wówczas czuję się podniesiona na
duchu. Istnieje poeta, który pisze smutne wiersze i jest Czytelnik, który je
akceptuje.
DB: Trzeba mieć
jednak świadomość, że pewne nasze czyny powoduję
reakcję innych ludzi.
DSz: A to zawsze tak
jest. Człowiek żyje w społeczeństwie; jego zachowanie, jego
słowa oddziaływają na innych.
DB: Niektórzy ludzie
zachowują się tylko dla zwrócenia uwagi i jedną z metod reakcji
jest ignorowanie, oczywiście w przypadku, gdy ich zachowanie nam się
nie podoba. Wówczas, nie widząc reakcji, przestają zachowywać
się w taki a nie inny sposób.
DSz: Człowiek
szuka tego odbioru, czy tak, czy inaczej.
DB: Ignorancja zatem
też jest jakimś manipulowaniem, którego pewną
świadomość w tym wypadku się ma.
DSz: Nie pasuje mi
słowo „manipulacja” odnośnie poezji.
DB: Jak jest wiersz napisany z serca,
to nie może być żadnego manipulowania.
DSz: Zgadzam
się. Jeżeli ja piszę wiersz z serca, a jest smutny, to nie
chcę nikim manipulować.
DB: Ale jeżeli
się robi korektę to już jest jakiś element manipulacji. Jak
poprawiasz wiersz, to masz pewną świadomość, jak to
będzie działało na ludzi.
DSz: Ja nie wiem, jak
moje wiersze będą działały na Czytelników. Jeżeli
robię nawet korektę wiersza to nie ma u mnie żadnej intencji
manipulacji. Cieszę się, jeżeli wiersz trafia do odbiorców i
cieszę się z każdej – innej - interpretacji mojego wiersza. A
jeżeli Czytelnik go interpretuje to nie jest z mojej strony manipulacja.
Nie miałam takich odgłosów, że np. mój smutny wiersz spowodował
smutek czy wręcz płacz Czytelnika.
DB: Wszystko
sprowadza się do tego, że wiersz musi być szczery. Jeżeli
nie pochodzi z głębi serca, to jest to zawsze wyczuwalne. Jeżeli
coś się mówi, czy robi z serca, to przekaz idzie na wszystkich
poziomach do odbiorców.
Dorota Szumilas
Czy jest jakaś
wartość smutku? Czy ludzie, którzy cierpią są lepsi? Na to
pytanie będą na pewno różne odpowiedzi. Jeżeli ktoś
nie cierpi, to nie wie co to znaczy. Nie wie też jak cierpienie może
wpłynąć na inne jego spojrzenie na świat.
Faktem jest, że smutni ludzie
nie przyciągają i nie zachęcają swoją postawą do
towarzyszenia im. Smutek odstrasza innych, radość przyciąga. To
fakt. Nie wiadomo też jak podejść do ludzi smutnych.
Jeżeli tak, to w jaki sposób, by ich nie urazić…
Często też smutek jest
kojarzony z pewną postawą porażki życiowej w jakimkolwiek
aspekcie. Ludzie sukcesu są pewni siebie, nie pokazują żadnych
słabości w postawie ani słowach, z twarzy nie schodzi im postawa
obojętności, najwyżej pewien uśmiech. Ale czy tacy są
w środku? Jeżeli kamuflują swoją prawdę, to czemu nie
akceptują tej prawdy smutku, którzy inni odważą się
pokazać. Czy smutek, nostalgia i refleksja – muszą od razu
skazywać człowieka na życiowe niepowodzenie? Czy muszą go
klasyfikować po stronie tych, którym się w życiu nie udało?
Jestem przeciwna takiemu spojrzeniu na problem smutku – w tym szerszym i
węższym aspekcie.
A jak to się ma do poezji?
Poezja musi być prawdziwa,
żeby trafiła do Czytelnika. Słowo „musi” też niezbyt tu
pasuje, gdyż nikt nikogo do niczego nie zmusza. „Musi” w znaczeniu
„powinna”, jeżeli chce wyrażać prawdę i chce trafić do
Odbiorców. Jaki jest bowiem sens poezji, która nie jest tworzona „od serca”.
Jeżeli poeta jest smutny to nie może pisać wierszy radosnych.
Jeżeli ma inny, pogodniejszy stan ducha i widzi iskierkę nadziei, to
ta nutka optymizmu będzie to widoczne w jego wierszach.
Nie zmusza się także
nikogo do czytania wierszy smutnych i radosnych. Wolność wyboru tego,
co chce się czytać powoduje, że jest miejsce dla różnego
rodzaju twórczości. Świat byłby nudny, gdyby wszystkim
podobał się np. jeden gatunek wierszy, powieści, czy sztuki
szeroko pojętej.
Otaczający świat wówczas
budzi w nas różne skojarzenia. Do tego świata należy przyroda,
inni ludzie, architektura. Jesteśmy twórcami, ale i odbiorcami. Tworzymy,
kreujemy swój świat, gdyż bez tego trudno byłoby nam
żyć. Jak tu żyć bez tych, których kochamy; bez wzorców,
które podziwiamy; bez piękna tego świata zarówno w smutkach, jak i radościach.
Poezja to piękna refleksja,
zaduma. Jest wynikiem stanu ducha poety, ale także refleksją nad
pięknem otaczającego świata, którego częścią jest
przyroda. Piękno przyrody natomiast jest w pewien sposób uzależnione
od pogody. W słońcu i tle błękitnego nieba przyroda
promienieje swoim pięknem. Otaczający nas wówczas świat budzi
najczęściej pozytywne skojarzenia. Gdy natomiast pada deszcz i jest
zimno – nie wszystko można wówczas zobaczyć. Np. patrząc na góry
– albo ich w ogóle nie widać, albo - w chwilach trochę lepszej pogody
– widać ich majestat, potęgę czy nawet pewną grozę.
Gorsza pogoda nastraja często melancholijnie, refleksyjnie. Nie widać
daleko realnie, ale refleksja pozwala daleko spojrzeć duchowo.
Smutek w poezji ma swoje miejsce.
Przygotowuje miejsce na nadzieję i radość. Smutek nie wyklucza
radości, tak jak radość nie wyklucza smutku. Napisałam taki
wiersz:
„Naprzemiennie”
Radość i smutek
Uśmiech i łzy
I tak…
ciągle
I tak…
naprzemiennie
ale
za to…
Pięknie!
Życie przeplata się
radością i smutkiem. Nikt, jak mi się wydaje, nie szuka
specjalnie smutku. Któż nie chciałby być szczęśliwy,
niech podniesie rękę… Jeżeli smutek już się
pojawił, to coś z nim trzeba zrobić. Poezja, tak jak wszelka
twórczość, ma działanie terapeutyczne i tego zaprzeczyć
się nie da. Ale czy do końca zwiększoną
wrażliwość osoby, która tworzy, można nazwać
„potrzebującą terapii”? Drugi raz zapytam: niech podniesie
rękę ten, który nigdy nie był smutny i szukał jakiegoś
ujścia swojego smutku: we łzach, przygnębieniu itd.?
Czy na osoby, które są szczególnie
wrażliwe, należy patrzeć poprzez pryzmat psychoterapii? Czy
świat, który nie potrafi zrozumieć często takich osób,
przygarnąć – i przez to mają cierpieć, że świat
nie jest tak wrażliwy? Ale cierpią i piszą, ale też i
się śmieją, cieszą życiem – jeżeli jest
możliwość.
Danuta Błaszak
Rok temu miałam zaszczyt poznać
osobiście Dorotę Szumilas, poetkę, publicystkę, bibliotekarkę.
Na spotkaniu literackim w Bibliotece Narodowej mówiłam
o tym, że warto w życiu i w poezji szukać radości. Dorota
pisała o smutku. Podjęłyśmy dyskusję. Temat – jak
chyba większość filozoficznych tematów – mimo bogactwa
odkryć, nie został zakończony.
Smutek i radość istnieją.
Odnalazłyśmy wspólne wartości, bowiem pewne wartości
stały sie dla nas granicą poza którą poznanie, zrozumienie
świata, wyrażanie emocji, traci szczerość,
uczciwość.
Można oczywiście znaleźć wyjątki.
Uważam jednak, że wiersze, które są tylko zabawą słowem,
ale zabawą w tym negatywnym znaczeniu (które maja na celu cos
nieuczciwego) mają małe szanse stać się dobrą
poezją. Obszar uczciwości, który czujemy jako dobrą poezję,
jest znacznie większy i wyczuwalny dla Czytelnika. Nie mam tu na
myśli tego, że poezja powinna być uczciwym zapisem faktów,
własnych przeżyć. W poezji używamy bogatych środków
stylistycznych, kreujemy obraz, bohaterów. Trudno zdefiniować
uczciwość, ale jeśli poeta chce zakpić z ludzi,
najczęściej to sie jakoś czuje.
Dawno temu, jak opublikowałam pierwsze wiersze,
pytałam krytyków, który wiersz jest dobry. Przepisu na dobry wiersz nie
dostałam. Powiedzieli mi natomiast, że jeśli poeta chce
przekazać wiadomość, to sie wyczuwa. A na konkursach często
okazuje się, że oceniający niezależni krytycy wybrali tych
samych laureatów. Czasem poeta myśli, że bawi sie
słowem, tymczasem zabawa może wyzwalać w nim prawdziwe emocje –
i tu przekraczana jest granica szczerości poety w znaczeniu pozytywnym. Te
wartości wiersza, być może w jakiś sposób
połączone z pewną „nieświadomością” czy
„podświadomością”, można określić jako
poetycką wenę twórczą. Wena to „kawałek serca”, nazwany
przez nas szczerością w poezji.
Człowiek wrażliwy, głęboko odczuwa
smutek, ból. Pisze o tym. Z bólu powstało wiele bardzo pięknych
wierszy. Szczerość smutku, głębia bólu prowadzą
do wartościowej poezji. Człowiek nieszczęśliwy
często szuka wsparcia, zrozumienia. Można się zastanowić,
czy mocniej czuje potrzebę przekazania swoich emocji niż
człowiek szczęśliwy?
Myślę, że szczęście
częściej łączy się z aktywnością
życiowa, a wtedy często okazuje się, że po prostu nie ma
czasu na poezję. Człowiek szczęśliwy, kochający i
kochany, spełniony, chce jak najwięcej czasu spędzać w
„szczęśliwym otoczeniu”. Więcej czasu poświęca drugim,
dba o ich dobro, po prostu kocha. Czy wtedy jest czas na refleksję
poetycką? I okazuje się, że i tu są wyjątki.
Powstają wiersze, które towarzyszą szczęściu.
Nasza kultura trochę za bardzo łączy sie
ze smutkiem. Na przykład piosenki południowych krajów dla mnie
często maja melodię szczęścia, której nie spotykam w
polskiej poezji śpiewanej. Jakoś przyzwyczailiśmy sie, żeby
wszędzie szukać smutku. Niektórzy myślą, że to nawet
nie wypada mówić o radości i jeśli już trzeba mówić o
szczęściu, to należy dodać ostrożnie, że jest to
„śmiech przez łzy”… Czyżby śmiech, bez tego dodatku o
łzach, nie miał wartości?
Zawsze ktoś może zarzucić, że ten
czas krótkiej radości to nie jest szczęście. W istocie, po
chwili radości często pojawia się tęsknota, czekanie… wzbudzające
wspomnienia, a te z kolei wywołują refleksję. Tęsknota za
kolejnymi chwilami szczęścia.
Anna Jantar śpiewała piosenkę pt. „Nic
nie może wiecznie trwać” (muz. Romuald Lipko, sł. Andrzej Mogielnicki),
w której refrenie słuchamy:
Nic nie może
przecież wiecznie trwać,
co zesłał los
trzeba będzie stracić.
Nic nie może
przecież wiecznie trwać
za miłość
też przyjdzie kiedyś nam zapłacić.
Za każdą radość przyjdzie nam
zapłacić… Słowa piosenki są bardzo piękne, ale
sugerują nam, że możemy na przyszłość bać
ceny odrobiny szczęścia w życiu… Nie odbieram „cennika” w ten
sposób, gdyż radość promieniuje. „Opłata za
szczęście”, nawet jeśli uznamy, że istnieje, może
być dobrą inwestycją, wydatkiem, który zwróci sie z dużym
procentem. Każda chwila radości jest nasza. To jest coś, co
dostajemy na zawsze. A nasza przyszłość może być
bogata w takie chwile, które będą w nas… właśnie na zawsze.
Każda chwila radości jest nasza. Świat, w którym przyszło
nam żyć jest darem dla nas, a z każdego daru powinniśmy
się cieszyć, a nie dziwić i zastanawiać, czemu go
otrzymaliśmy…
Smutek istnieje, tak jak i wielkie tragedie życiowe.
Ale jeśli czujemy smutek, to czy chcemy w takim momencie kiedyś
zobaczyć tęczę? Czy zatem pisanie wierszy jest drogą od
smutku do radości? Pojawiają się kolejne pytania, np. czy poezja
jest ratunkiem w bardzo trudnych chwilach i sposobem na ich przetrwanie, zanim
przyjdzie radość? Wydaje mi się, że ludzie bardzo
nieszczęśliwi nie zawsze wiedzą, ze radość
istnieje. Chciałabym pokazać im tęczę na niebie...
Na zakończenie słów parę…
Wracając na chwilę do manipulacji… Kojarzy się ona
zdecydowanie bardziej negatywnie, co kłóci się z prawdą poety
zawartą w jego wierszach. Doszłyśmy do wniosku, że
będziemy używać innego pojęcia: „kreowanie świata”.
Dlaczego problem smutku i radości
w poezji tak nas zainteresował… Pisanie wierszy łączy sie
przeważnie ze zwiększoną delikatnością, uduchowieniem
i wrażliwością ich twórcy. Wrażliwość natomiast
kojarzy się ze zdolnością do refleksji, zadumy. A te z kolei –
ze smutkiem.
Na gruncie poezji jest to
wrażliwość na dobro słów, brzmienie wiersza, wybór akcentów
i powtórzeń, a także przeniesienie do poezji nastrojów poety:
subtelnych odczuć i wzruszeń.
Poeta ma wyczucie słowa, muzyk –
dźwięku a malarz – obrazu, koloru. I każdy z nich jest
osobą o dużej wrażliwości, którą wyraża na swój
własny sposób.
Wiersz to słowa i chyba
właśnie słowa najbardziej kojarzą nam się z
przekazywaniem pewnych „wiadomości”, treści.
Dlatego też nawiązujemy do
smutku… Tkwi on bowiem w każdym z nas bardzo głęboko, jest w
pewien sposób nieodłącznym towarzyszem zwiększonej
wrażliwości, wyrażającej się w subtelnym zdziwieniu,
zadumaniu nad życiem, światem…
Zaduma to pewnego rodzaju pytanie, na
które może nie być odpowiedzi tu i teraz. Odpowiedzieć na nie
może spróbować każdy, kto po wiersze sięgnął.
Mówimy tu o pewnego rodzaju wolnym dla Czytelników (też osób wrażliwych)
obszarze interpretacji. I na tym polega piękno poezji. Nie można
bowiem narzucić interpretacji wierszy, bo to byłaby manipulacja w
pełnym tego słowa znaczeniu!
Poeta, widząc np. promienie
słoneczne, zastanawia się skąd i dokąd one biegną, na
co padają. Jeżeli coś oświetlają, to w tym samym
czasie coś innego musi pozostać w cieniu. Promienie się
przesuwają a za nimi idzie nieodłączny cień. Zmienia
się wygląd świata, bo inne rzeczy się dostrzega…
Widząc łzy – poeta
zastanawia się czemu one płyną, co takiego je spowodowało?
Jakie przeżycia: ściśnięcie serca, krzyk duszy, smutek
życia? Czy wszystko razem…
Można zadać tu pytanie: czy
poecie łatwiej żyć, jeżeli pisze smutne wiersze?
Trudno w dzisiejszych czasach
mówić o swoich przeżyciach, szczególnie tych smutnych. Wydaje
się, że w formie wersów można łatwiej te smutne treści
„przemycić”. Nie oznacza to wcale, że poeta piszący smutne
wiersze musi być na co dzień bardzo smutnym człowiekiem.
Istniejący smutek ubrany w słowa nie wyklucza wcale faktu, że w
jego dorobku twórczym nie znajdą się w przyszłości wiersze
pogodniejsze!
Poeta w swoich wierszach powinien
być szczery, prawdziwy. Będąc zatem smutny – nie może
pisać czegoś sprzecznego ze stanem swojej duszy, jeżeli chce
oczywiście w danej chwili wiersz napisać.
Prawda poety tworzy prawdę jego
poezji.
Jeżeli wiersze są
przepełnione prawdą, to każdy Czytelnik, który po nie
sięgnie, znajdzie coś dla siebie. Odbiór tych słów,
wyrażeń, metafor - jest zależny od jego stanu ducha. Czy
będąc smutnym woli czytać smutne wiersze, by w nich
znaleźć bratnią duszę? Czy woli sięgnąć po
te radośniejsze, by o swoim smutku zapomnieć? To jest ta
przestrzeń, do której Czytelnik ma prawo.
Poeta ma zatem swoją
przestrzeń tworzenia, a Czytelnik – interpretacji.
Smutek przeplata się z
radością… Takie jest życie. Posiadanie przez poetę swojej
„niedopowiedzianej” do końca przestrzeni smutku jest ważne, bowiem
może to być droga do szukania radości. Naturalne przecież
dla człowieka jest dążenie do bycia szczęśliwym,
radosnym. Tego szuka każdy z nas!
Jeżeli przydarzy się smutek,
to pojawia się także nadzieja na jego przeminięcie. Zatem smutek
nie jest tu „na siłę”…